Szukaj
Close this search box.

FORTECA, ostatni bastion Polski – czyli muzyka w walce o Pamięć.

Któż nie słyszał przynajmniej jednego kawałka FORTECY? Dla części naszego pokolenia ten zespół odegrał dużą rolę w budowaniu świadomości własnej historii. Dzięki uprzejmości Magdaleny Janeczek, wokalistki i menadżerki grupy, możemy bliżej poznać historię i działalność grupy. Z ramienia redakcji Rylca rozmawiała Julia Mierzejewska.

Julia Mierzejewska: FORTECA gra już od 15 lat, wychowując przy tym kolejne pokolenie patriotów. Skąd wziął się pomysł, by stworzyć zespół o takim profilu?

Magdalena Janeczek: Początki zespołu FORTECA sięgają 2005 roku, gdy Marcin „Siano” poszukiwał inspiracji tekstowych do swoich kompozycji muzycznych. Tak natrafił na utwór W. Broniewskiego „Żołnierz Polski” i K.K. Baczyńskiego „Elegię o chłopcu…(polskim)” muzyka idealnie wpisała się w te wiersze i tak powstała idea tworzenia utworów o naszej historii. Od czasów szkolnych interesowałam się poezją wojenną, dla mnie to niesamowite połączenie, ale nowe i nie było wiadomo czy znajdą się osoby, które poczują to samo. Inaczej odczuwamy to teraz, z perspektywy czasu. Wiemy, że było warto. Nasza działalność skłoniła nas samych do zgłębiania polskiej historii, a tym samym wzrastała nasza świadomość na temat konieczności przypominania o naszych Bohaterach i wydarzeniach, które doprowadziły nas wszystkich do czasów, w których obecnie żyjemy. 

Osobiście dołączyłam do zespołu jako manager w 2009 roku, ale ponieważ zajmowałam się organizacją koncertów, to właśnie pierwszy koncert zespół FORTECA zagrał na jednym z moich przedsięwzięć. To było w styczniu 2006 i to właśnie tę datę uznajemy za początek istnienia zespołu. Z roku na rok przybywało słuchaczy, których coraz liczniejsza obecność na koncertach utwierdzała nas w przekonaniu, że taka forma uczenia się historii jest dobrym kierunkiem, zarówno dla nas, jak i dla innych.                               

JM: Jakie to uczucie, gdy młodzież mówi Wam, że Wasza muzyka miała na nich ogromny wpływ?

MJ: To niesamowicie motywujące i budujące. Od samego początku zmagaliśmy się z wieloma przeciwnościami, podcinającymi nam skrzydła. Jednak zawsze w odpowiednim momencie pojawiała się dobra dusza, która sprawiała, że się nie poddawaliśmy. Za to jesteśmy im bardzo wdzięczni. A widok młodzieży, wychowanej na utworach zespołu oraz inspirującej się nimi, którzy teraz wyrośli na dorosłych ludzi, żyjących w duchu poszanowania Ojczyzny i jej historii, jeszcze bardziej utwierdza nas w przekonaniu, że to wszystko ma sens i musimy trwać.

JM: Jesteście jedynym chyba zespołem patriotycznym, który stworzył tak zgraną społeczność tzw. Fortecjan. Jak takie społeczności są postrzegane przez twórców?

MJ: Nasza działalność to hołd dla naszych Bohaterów, to pamięć o historii naszego kraju. Osoby, które przychodzą na koncerty, dają nam siłę. To nie relacja zespół-fan, tylko symbioza. Od wielu lat nasze koncerty traktujemy jako muzyczne lekcje historii. Jesteśmy kimś w rodzaju nauczyciela, a kim byłby nauczyciel bez uczniów i odwrotnie? Niejednokrotnie te role się zmieniają. W wielu przypadkach to właśnie my uczymy się dzięki ludziom przychodzącym na nasze koncerty i opowiadającym nam o kolejnych bohaterskich czynach oraz historiach, o których nigdy nie słyszeliśmy. To jest współdziałanie. 

Tak powstała grupa znana jako Fortecjanie. To dla nas rodzina, wspieramy się, motywujemy i inspirujemy. Grupę tą tworzą pasjonaci historii, którzy w większości przypadków poznali się podczas naszych koncertów. To ludzie pochodzący z różnych zakątków Polski, ale także spoza jej granic – ludzie z pasją, inicjatorzy wielu przedsięwzięć patriotycznych, między  którymi zawiązało się wiele przyjaźni. I to, co w Fortecjanach jest najpiękniejsze, jest to grupa wielopokoleniowa. Nasz dom jest zawsze dla nich otwarty i przez cały rok odwiedzają nas, gdy zmierzają na południe Polski.

JM: Młodzież zainspirowana Wami zaczyna tworzyć własne inicjatywy. Czy to był jeden z celów działalności zespołu?

MJ: Zdecydowanie tak, inspirowanie to jeden z celów Fortecy. Pokazywanie, że nasza historia to część naszego życia codziennego, a jej nauka nie musi odbywać się tylko w ławce szkolnej. Chcieliśmy pokazywać kolejnym pokoleniom, czym jest Pamięć. Widząc młodych ludzi śpiewających patriotyczne pieśni, udzielających się w grupach rekonstrukcyjnych czy uczestniczących w uroczystościach upamiętniających wydarzenia z naszej historii, czujemy niesamowitą satysfakcję.

Tworzymy teraz taki utwór, który napisała dla nas nasza tekściarka Pani Anna Czerwiec-Banek. Ta piosenka oddaje meritum tego, co robimy i dlaczego.

„Póki Polską bije serce,
Nieodkryta cała prawda,
Póki dalej czci należnej
Nie każdy Bohater zaznał.. 
Póki to jest jeszcze ważne,
Cośmy przeszli jak żyjemy,
Póki wciąż się liczy Pamięć
Tych poległych dla tej ziemi
(…)
Komu drogowskazem będzie
Bóg i Honor i Ojczyzna
Niech się sam fortecą stanie
I o Pamięć upomina!”

JM: Piękny tekst! Nie dla wszystkich jednak i takie zespoły często mają pod górkę. Spotkaliście się z krytyką?

MJ: Oczywiście, od samego początku były trudności. Jednak im większe, tym bardziej utwierdzaliśmy się w przekonaniu, że to, co robimy jest ważne i nie możemy się poddać. To ciągła walka o Pamięć, jeśli teraz zrezygnujmy, to będzie nasza porażka. Nie chcę tu przytaczać kolejnych przykładów. Ludzie, którzy są przeciwnikami Pamięci o naszej historii i postawom patriotycznym, nie są warci naszej uwagi.

JM: Niemniej zyskaliście ogólnopolską sławę! Czy w Waszych lokalnych społecznościach znają Was i rozpoznają?

MJ: Zawsze zależało nam, żeby ludzie, którzy słuchają naszej muzyki, zapamiętali historię i Bohaterów, o których śpiewamy. My w tym wszystkim jesteśmy tylko narzędziem. Wielokrotnie podczas koncertów organizatorzy lub sami konferansjerzy pytają nas, jak nas mają zapowiedzieć. FORTECA chce stać na straży Pamięci. Teraz gdy zmienił się jej skład, dołożyliśmy do nazwy “Walka Trwa”, właśnie dlatego, że to ciągła walka o Pamięć, dziedzictwo i tradycję. 

Nieważne jak się nazywamy, ważne, że przez te lata zespół tworzyło wielu muzyków, a najważniejsze było to, że wierzyli w misję jej działalności. Oczywiście, ci którzy nas znają, wiedzą, czym się zajmujemy, ale nie nazwalibyśmy tego sławą. Jesteśmy raczej rozpoznawani w kręgach pasjonujących się historią Polski, jednak jeszcze wiele osób nie słyszało utworów FORTECY.

JM: Zespół na chwilę zawiesił działalność, ale, ku ogromnej uldze sympatyków, wznowił ją. Jesteście w trakcie swojej trasy koncertowej związanej z rtm. Pileckim. Jak ona przebiega?

MJ: Zawiesiliśmy działalność, gdy muzycy rockowej Fortecy zmuszeni byli wybierać między życiem prywatnym, a zespołem. Gdy patrzy się z boku na takie zespoły, nie widzi się, że to mnóstwo wyrzeczeń i wieczny wybór między rodziną, a misją i pasją. Gdy nasze rodziny się powiększały przez lata trwania, przyszedł moment wyboru. Na polu walki został założyciel zespołu Siano i ja jako menadżer. 

Wiedzieliśmy, że koncertową działalność musimy zawiesić, jednak będziemy kontynuować działalność pozakoncertową, związaną z pracą społeczną na rzecz ochrony miejsc Pamięci. Wtedy odezwali się do nas muzycy, którzy przez lata współpracowali z nami przy tworzeniu kolejnych albumów. Zaoferowali pomoc, mieliśmy wsparcie świetnych muzyków, a co jest chyba najważniejsze, cudownych ludzi. Był tylko jeden problem. Nie mieliśmy wokalisty. To nie mógł być powód, żeby się poddać, więc podjęłam wyzwanie, ale wciąż się uczę. 

Gdy rozpoczęła się trasa koncertowa w ramach projektu: „Witold Pilecki – chodź z nami Jego śladami”, pod którym kryją się nie tylko koncerty, ale też inne działania, mające na celu upamiętnienie tego wyjątkowego Bohatera, byliśmy pełni obaw. Nowy skład zespołu, nowe aranżacje utworów, nie wiedzieliśmy czy taka forma przypadnie do gustu. Okazało się, że dzięki tej nowej odsłonie zespół zjednał sobie nowych słuchaczy i grono Fortecjan wciąż się powiększa. 

Koncerty podczas tej trasy odbywały się w wielu miejscach i każde wydarzenie dla nas było tak samo ważne, jednak dwa, wykonane w miejscach ściśle związanych z historią Rotmistrza były niesamowitym przeżyciem. Pierwszy to Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL – miejsce zamordowania rtm. Witolda Pileckiego, a drugi to Zamek w Wiśniczu, który znajduje się u podnóża „Koryznówki”, gdzie przez prawie 3 miesiące ukrywał się po ucieczce z niemieckiego obozu KL Auschwitz. Mamy nadzieję, że w przyszłym roku odwiedzimy z historią rtm. Pileckiego jeszcze wiele miejsc. Ale oczywiście nadal tworzymy nowe utwory i poruszamy tematykę różnych wydarzeń z naszej historii, wspominając innych Bohaterów.

JM: Na Waszej ostatniej płycie znalazło się sporo odświeżonych wersji starych kawałków. Można powiedzieć, że odkurzyliście stare perełki. Czy planujecie kolejne krążki?

MJ: Tworzenie nowych utworów, upamiętniających naszych Bohaterów i ważnych wydarzeń polskiej historii, to główny cel działalności zespołu. Jednak gdy zaczynaliśmy naszą fortecową drogę, niewiele osób miało możliwość usłyszeć jedne z pierwszych piosenek. To na ich prośbę powstał album, na którym znalazły się odświeżone wersje już wtedy 13-letnich utworów. 

W tym roku chcemy wydać akustyczną koncertową płytę, która zostanie stworzona z utworów zagranych w MŻWiWP  podczas wspomnianej wcześniej trasy. Mamy nadzieję, że spełni ona oczekiwania. A równolegle tworzymy już kolejny krążek. Czas pokaże, co jeszcze może się wydarzyć. 

JM: Na pewno wszystkim się spodoba. Bardzo dziękuję za wywiad i życzę wytrwałości w dalszej walce o pamięć!