Szukaj
Close this search box.

Magdalena Gotowicka: „Kot, Jan Kowalewski i liczby”

Tekst pochodzi z numeru 2/2021 „Rylca”, który jest dostępny w zakładce Kwartalnik.


O ile temat Enigmy i jej pogromców mocno zakodował się w świadomości historycznej Polaków, o tyle osoba podpułkownika Kowalewskiego jest dziś niestety nieco zapomniana, a szkoda. Przemysław Godyla uznał, że warto zainteresować najmłodsze pokolenie tą postacią, tak powstało opowiadanie Kot, kod i kłopot, na podstawie którego Fonoteka Narodowa stworzyła urocze słuchowisko dla dzieci.

Janek

Pochodzący z Łodzi podpułkownik Jan Kowalewski był z wykształcenia chemikiem i matematykiem. Odrodzone w 1918 r. państwo polskie dość szybko doceniło jego talent kryptologa i powierzyło mu stanowisko naczelnika Wydziału II Radiowywiadu Biura Szyfrów Oddziału II Sztabu Generalnego Naczelnego Dowództwa.

Kowalewski stworzył świetnie zorganizowaną jednostkę kryptologiczną, złożoną z przedstawicieli polskiej szkoły matematycznej. Sam koncentrował się na łamaniu kodów Armii Czerwonej, co pozwalało śledzić i przewidywać ruchy wojsk sowieckich. Miało to ogromne znaczenie w 1920 r., w obliczu nadciągającej wojny polsko-bolszewickiej i właśnie na tym okresie skupił się autor opowiadania.

Kot

Historię trudnego do złamania sowieckiego szyfru poznajemy z perspektywy kota o matematycznym imieniu Pi, który obserwuje pracę swojego pana, podpułkownika Kowalewskiego. W krótką opowieść Przemysław Gozdyla starał się wpleść elementy istotne zarówno dla biografii kryptologa (np. wzmianki o Łodzi czy znajomości kilku języków), jak i dla samej historii Europy – sowieckie panowanie w Odessie i spowodowaną tym biedę, odzyskanie przez Polskę niepodległości oraz zagrożenie atakiem bolszewików.

Jednocześnie nie czuje się przytłoczenia historią czy danymi. Opowiastka jest bardzo sympatyczna, miejscami dowcipna, a językiem i formą nawiązuje do tradycji patriotycznej literatury dziecięcej początków XX wieku, takiej jak chociażby Bohaterski Miś Bronisławy Ostrowskiej.

Obraz i dźwięk

Jeśli chodzi o samo słuchowisko Fonoteki Narodowej, jest ono na pewno bardzo przyzwoicie zrealizowane. Opowieści towarzyszą różne „kocie” odgłosy, nie zagłuszone muzyką oraz miłe, ciepłe ilustracje Marty Jarosz. Wszystko jest utrzymane w duchu klasycznej estetyki.

Z aktorów grających głosem, największą sympatię wzbudził u mnie Paweł Król, przekomicznie czytający rolę kota. Kontrastem do śmiesznego Pi jest poważny Pułkownik (Paweł Kowalski), zaś trudne zadanie narratorki wzięła na siebie Zuzanna Okulska-Bożek. Wszyscy aktorzy użyczający swoich głosów zaprezentowali nienaganną dykcję, co wydaje się bardzo istotne przy słuchowisku dla dzieci.

Trudno mi ocenić, jak historię o kocie Pi odebrałby sześciolatek, ale myślę, że warto dać jej szansę. W natłoku kiepskiej jakości literatury dziecięcej przesyconej ideologią, reklamą i „hałasującej” nadmiarem bodźców, Kot, kod i kłopot wydaje się miłą odmianą.