Nacjozwierz znowu szczerzy kły – z Evtisem rozmawiała Julia Mierzejewska

Pseudonim Evtis wiele mówi chyba każdemu w środowisku i od razu wywołuje lawinę skojarzeń oraz tekstów. Płyty takie jak „Człowiek II kategorii”, czy „Podczłowiek”, a także poprzednie, wpisały się na stałe w historię polskiej sceny tożsamościowo-patriotycznej.

Julia Mierzejewska: Przygotowanie wywiadu z Tobą było dla redakcji ogromnym wyróżnieniem, bo część z nas formowała się na Twoich tekstach, ale także wyzwaniem, bo teksty te znaliśmy na pamięć, więc ciężko było znaleźć pytania. Zaczynałeś jako jeden z pierwszych w tym nurcie tematycznym. Jak oceniasz scenę po ponad dekadzie? 

Evtis: W klimacie, nazwijmy to, tożsamościowo-patriotycznym nagrywam jakoś od 2009 roku. W tym czasie kształtowały się moje poglądy i wartości, na których później tworzyłem swoje utwory. Poznałem bardzo wielu wspaniałych ludzi, którzy dzisiaj tworzą tzw. scenę patriotycznego rapu. Sięgając po utwory raperów tworzących rap tożsamościowy mam pewność, że treści, które są tam przekazywane, są poparte ogromną wiedzą. Nieważne czy to Karat, czy Basti, Sova, Stopa, Wuem TPN czy inni, to ich utwory są budowane na autentycznej wiedzy na dany temat. Nikt nie może sobie stwierdzić, że napisze coś o np. Pileckim, czy Dywizjonie 303, nie znając tematu. Kawałki tożsamościowe i patriotyczne są najbardziej szczere i autentyczne, oparte na wiedzy, a nie na bezsensownym pisaniu rymów, byleby tylko coś się zrymowało.

JM: Każdy, kto słucha Twoich kawałków wie, że koncertować nie lubisz, ale czy pamiętasz jakieś anegdotki związane z wydarzeniami muzycznymi, w których brałeś udział? A może ogólnie z twórczości? 

E: To prawda, nie lubię grać koncertów i tak naprawdę już nie będę koncertował. Kilka śmiesznych sytuacji było, ale wspomnę o jednej. Pomimo tego, że nie lubię słuchać swoich utworów, to jednak czasami jestem do tego zmuszony np. przed koncertami, żeby przypomnieć sobie swoje teksty. Kilka lat temu siedziałem w pustym autobusie na pętli autobusowej i na słuchawkach puszczałem swoje utwory. Po pewnym czasie do autobusu wszedł jakiś młody chłopak i usiadł przede mną. W autobusie panowała kompletna cisza i najwyraźniej było słychać to, co odtwarzałem na słuchawkach. Chłopak podszedł do mnie i zagadał, rozmowa z nim przebiegała mniej więcej tak: „Sorry, słuchasz Evtisa?” “Noooo… Czasami przesłucham…” „Co, dobry jest, nie? Dobre ma teksty?” „No, coś tam ciekawego uda mu się napisać…” Po tej rozmowie czułem się troszkę zmieszany, ale z drugiej strony cieszyłem się, że ludzie kojarzą moje utwory, a nie mnie. 

JM: W tekstach podkreślasz przywiązanie do religii. Skąd wzięła się u Ciebie tak silna wiara? 

E: Tak naprawdę z kilku życiowych doświadczeń. O jednym z takich przeżyć, które jest związane z życiem mojego dziadka, napisałem w moim ebooku. Innym ważnym wydarzeniem, które utwierdza mnie w przekonaniu, że Bóg istnieje, był mój wypadek jak miałem trzy lata. Wychowywałem się w ciężkim otoczeniu i jestem pewien, że gdyby nie to, że zostałem sparaliżowany, to moje życie potoczyłoby się zupełnie inaczej. Być może skończyłbym na drodze kryminalnej, podobnie jak mój młodszy brat, który od wielu lat siedzi w więzieniu. Ja dzięki wypadkowi musiałem rezygnować z wielu „wybryków” z lat młodzieńczych, musiałem szybko nauczyć się pokory i wstrzemięźliwości. To dzięki temu, że miałem wypadek, mogłem pójść zupełnie inną drogą niż mój brat i żyć według tych wartości, które dziś wyznaję. Nie mógł to być przypadek, że tak potoczyło się moje życie. Poza tym do wiary w Boga przekonuje mnie profesor Krzysztof Meissner, wybitny fizyk teoretyczny. Polecam jego wykłady, można je obejrzeć na YouTube. 

JM: Do lektury ebooka zachęcam, bo warto. A skąd wzięło się Twoje zainteresowanie historią?

E: Historią zacząłem interesować się dzięki oprawom kibiców prezentowanych na stadionach. Środowisko kibicowskie od zawsze dbało o tematy patriotyczne i dzięki temu, że wszedłem w to środowisko, zacząłem się tymi tematami interesować. 

JM: W tekstach dałeś się poznać jako dobry obserwator. Jaki widok sprawia, że czujesz się niesamowicie? 

E: Oczywiście widok odpalanych rac na Marszu Niepodległości. Jest to naprawdę niesamowite przeżycie, gdzie różne środowiska, kibice różnych, często zwaśnionych ekip, stoją obok siebie, jednoczą się i śpiewają hymn przy blasku rac. To trzeba przeżyć.

JM: Pamiętamy wydarzenia z zeszłej jesieni. Zawiązała się wtedy grupa Rylca, a filmiki z Poznania obiegły internet. Brałeś w tym udział?

E: Osobiście nie brałem w nich udziału z wiadomych względów, ale wielu moich znajomych wyszło wtedy na ulicę. Filmiki z kibolami Lecha, którzy szukali faszystów z antify, robiły wrażenie. 

JM: Na rozluźnienie pytanie: ulubiona przyśpiewka z Kotła? 

E: Nie mam chyba ulubionej, jest ich kilka. Na pewno te nowe, wyjazdowe, przyśpiewki, czyli np. „przyjechał tu, najlepszy klub i chwała mu…”. Jednak szczególne wrażenie zrobiły na mnie przyśpiewki „my wierzymy tylko w KKS…” oraz „niebieski z białym na niebie się mieni…”. Od tych dwóch przyśpiewek zaczęła się moja przygoda z kibicowaniem.

JM: I na koniec. Miałbyś jakąś radę dla młodzieży piszącej w tym nurcie? 

E: Raczej nie jestem kimś, kto mógłby dawać rady. Jeżeli ktoś wchodzi w muzykę tożsamościową, musi być świadomy tego, że jego teksty muszą być oparte na prawdzie i wiedzy. Jeżeli tak będzie, to nikt nie będzie mógł zarzucić kłamstw czy manipulacji. Będą ludzie, którzy nie będą się z nami zgadzać, ale nie będą mieli argumentów, bo prawda i wiedza będą po naszej stronie. 
JM: Bardzo dziękuję za wywiad i życzę powodzenia w pracach nad kolejnym projektem!

fot. YouTube / https://www.youtube.com/user/Evtis