ROPA wypływa z kałamarza

Ruch Odrodzenia Poezji Analogowej jest jednym z najbardziej intrygujących zjawisk kulturalnych ostatnich lat. Stał się głosem twórców „poezji przeznaczonej dla czytelników” i z każdym kolejnym wierszem udowadnia, iż nawet przysłowiowy Kowalski może pokochać lirykę, jeśli nie ugrzęźnie ona w hermetycznym bagienku. Tajemnice grupy ROPA odkrywa przed nami ich Rzecznik w rozmowie z Szymonem Kozieją.

Szymon Kozieja: Osobiście nie mogłem się doczekać rozmowy z Wami! Przyznam szczerze, że stanowiliście dla naszej ekipy pewną inspirację czy też punkt odniesienia. W szczególności za czasu funkcjonowania – w dużej mierze cichego i wewnętrznego – pod szyldem Ku Kulturze. Odkryjcie przed nami trochę swoich tajemnic! Kim właściwie jesteście?

Rzecznik ROPA: Ruch Odrodzenia Poezji Analogowej to reakcyjno-rewolucyjny ruch poetycki/formalistyczny, think-tank//eksperyment, społeczny/performance/mem (nieważne skreślić), tworzony przez grupę pasjonatów klasycznej poezji z grupy „Jak będzie w kałamarzu – sekcja poetycko-literacka” (będę nazywał ją skrótowo Kałamarzawką). Oprócz członków administracji – którzy pragną na razie pozostać anonimowi – siłą naszego Ruchu jest ponad 900 sympatyków z całego kraju, zgromadzonych wokół naszego fanpage.

SK: Jak to się stało, że wpadliście na pomysł stworzenia grupy ROPA? Musiały być chyba jakieś punkty zapalne, które Was ukonstytuowały…

R: …wszystko zaczęło się w 2017 roku na wspomnianej Kałamarzawce. ROPA wytrysnęła spod powierzchni ziemi jako oddolna inicjatywa pod wpływem kilku detonujących impulsów, które wtedy nas uderzyły. Były to między innymi: lektura tekstu Rafała Gawina, krytykującego poezję zaangażowaną; powstanie Małego Formatu – lewicującego pisma promującego awangardową twórczość (można sobie wygooglować np: „Mały Format Tragedia Widowiskowa” i przeczytać wiersz barbara). 

Były także bodźce pozytywne, jak niesamowicie rytmiczna, nowatorska poezja ówczesnego administratora Kałamarzawki, śp. Przemysława Pintala. Ogólnie rzecz biorąc, ROPA to zbiorowa intuicja wielu ludzi, którzy nie mogli znieść absurdów polskiej poezji współczesnej i mieli odwagę powiedzieć to głośno, niczym dziecko z andersenowskiej bajki o nagim cesarzu.

SK: Uuu – widzę, że kolejna „awka”. Kto by kiedyś pomyślał, że to na grupie internetowej narodzi się ruch artystyczny! Co takiego właściwie dzieje się na Kałamarzawce, że stała się zaczątkiem czegoś takiego porywającego i arcyciekawego jak Wasza ekipa?

R: Geneza grup zwanych „okołoakapowymi” wymagałaby spisania wielu stron, bez wątpienia jest to fenomen cyberkultury, zasługujący na osobne, akademickie omówienie. Na grupie Kałamarzawka użytkownicy dzielą się swoją twórczością poetycką, memami i konstruktywną krytyką. To jedno z nielicznych miejsc w sieci, gdzie poezja nie jest „odklejona” i hermetyczna, ale nie jest również banalna i „częstochowska”. Najlepszą próbką twórczości członków grupy jest e-tomik Jak będzie w kałamarzu – najlepsze wiersze 2020.

SK: Ten tomik jest dość frapujący, ponieważ nie został wydany tak, jak to zwykle się robi. Wkroczył do świata dotychczas nieznanego poezji polskiej. Czy mógłbyś przybliżyć, czym on właściwie jest?

R: Pomogliśmy członkom Kałamarzawki „wydać” i rozpromować tomik złożony z wybranych wierszy, postowanych na grupce w 2020 roku. Jest to też pierwszy polski tomik poezji, wydany również w formie NFT, jako niepowtarzalne, cyfrowe aktywo. To historyczny moment i zwiastun nadchodzącej decentralizacji poezji – niestety całkowicie przemilczany przez wszystkie magazyny kulturalne, z wyjątkiem Waszego. W każdym razie, zainteresowanie i pozytywny odbiór tomiku są kolejnym dowodem na to, że ludzie pragną wreszcie poczytać wiersze, które są klasyczne, rytmiczne i zrozumiałe. 

SK: Bardzo nas cieszy, że możemy Wam poświęcić te kilka kartek papieru lub garść pikseli na ekranie! Kiedy przewijałem waszą stronę, tym, co rzuciło się mi w oczy, jest Wasza negatywna ocena współczesnej mainstreamowej poezji. Czy możesz szerzej objaśnić, dlaczego macie takie podejście? Jaki jest stan dzisiejszej poezji?

R: Jeśli chodzi o stan artystyczny, to pozwól, że odpowiem słowami znalezionymi we współczesnych magazynach literackich. Poezja jest „intensywna”, „uważna”, „operująca kliszami”, „zaangażowana”, et cetera. Czy nie masz wrażenia, że brakuje tu jakiegoś przymiotnika? Tak, brakuje „piękna” – współczesna poezja raczej nie aspiruje do bycia „piękną”. Sprawdziłem, ile razy to słowo pada w losowo wybranym numerze znanego magazynu literackiego. Na kilkadziesiąt stron pełnych analizy literackiej pada trzy razy, z czego dwa razy w kontekście ironicznym lub negatywnym. 

Oprócz tego współczesne środowisko jest zdominowane przez młodoliteracki hermetyzm i dość mocno odklejone od rzeczywistości. To nie jest tylko nasze zdanie, powstało wiele esejów i artykułów na ten temat. Właśnie dlatego polska poezja jest w ruinie, znajduje się na marginesie sztuk; niedostępna dla niewtajemniczonych, którzy nie poznali dziewiętnastu odłamów deleuzjanizmu czy „cyberżulerstwa”. Przeciętnemu Kowalskiemu poezja kojarzy się z czymś niezrozumiałym i dziwnym.

SK: Głęboko wierzycie, że da się Kowalskiego przekonać do poezji. Jest to piękna antybucerska i pokorna perspektywa, która brzmi niezwykle pociągająco. Co więc proponujecie, aby osiągnąć ten cel? Coś więcej niż slogan „promocji poezji”?

R: Wierzymy, że inna poetyka jest możliwa. Znamy receptę i recepta jest bardzo prosta – poezja przeznaczona dla czytelników. Nie dla krytyków czy ministerialnych urzędników przydzielających granty. Ludzie pragną poezji klasycznej, rytmicznej i pięknej, a zarazem zrozumiałej, komunikatywnej i samoświadomej. Pozbawionej ideologii politycznych. Aby poezja wstała z kolan, potrzeba tylko dobrej woli mediów i wydawców, którzy milczą o poezji rymowanej lub nie traktują jej poważnie. Widzą opłakaną kondycję poezji, ale czy chcą poszukać przyczyn i podjąć nad nimi refleksję? 

Nasz program to coś więcej niż „promocja poezji” – z tym hasłem na sztandarach już dziesiątki magazynów literackich zamieniało się w cyfrową makulaturę, bo powielano te same błędy. W świecie, gdzie na skutek przebodźcowania ludzki „attention span” możemy już liczyć w milisekundach, czy da się zainteresować czytelników poezją, której nie rozumie nikt poza autorem? Musimy przerwać zmowę milczenia wokół wierszy rymowanych i podobnie jak kolektyw Rozdzielczość chleba, wykorzystać w pełni nowoczesne środki przekazu do uniezależnienia poezji od lokalnych ośrodków. Musimy stanąć przed wyborem: wzrost i rozwój poezji czy stopniowe zawężanie niszy, która będzie topniała z likwidacją każdego kolejnego squatu? 

SK:  Jest jeszcze jeden wątek, który nie daje mi spokoju – w końcu często przebija się on na Waszych memach i wpisach. Mianowicie chodzi o Wasz konflikt z Małym Formatem i kolektywem Wjazd/Zjazd. Skąd on się pojawił i jaki ma kształt?

R: Sprawa jest złożona. Mały Format, jak już wspominałem, jest dla nas źródłem wielkiej motywacji do działania. Natomiast widzimy z jego strony ogromną rezerwę wobec planów popularyzacji poezji. To bardzo ironicznie, że ludzie, którym na sercu ewidentnie leży los klasy robotniczej, promują poezję funkcjonującą głównie w świadomości garstki ludzi skupionych wokół dużych ośrodków akademickich. O ile można przypuszczać, że robią to ze szlachetnych pobudek – w obawie przed banalizacją, instagramizacją – o tyle straszenie komercjalizacją prawdziwej poezji wydaje się dziwne. 

W jednym z materiałów Małego Formatu, w kontekście komunikatywności poezji, z klawiatury Dawida Kujawy pada przestroga przed potencjalnie nadchodzącym „pierwszym w historii lokowaniem produktu w wierszu”. Naszym zdaniem nie ma powodu, by obawiać się, że Jeff Bezos zacznie nagle prywatyzować wersy w tomikach polskich twórców, które mają 100-200 egzemplarzy nakładu, a i tak zalegają w magazynach. Jeśli zaś chodzi o kolektyw wjazd/zjazd, który obecnie nie wydaje się już funkcjonować, to po prostu odpieraliśmy słowne ataki powiązanych z kolektywem kont na naszym fanpage.

SK: Jak widzę, nie zwijacie manatków. Co aktualnie robicie i jakie macie plany na przyszłość?

R: Czekamy na Drugiego Tuwima. A w międzyczasie: kontynuujemy nasz program negatywny, podsycamy w internautach sprzeciw wobec poestablishmentu stojącego na straży współczesnej poezji. Planujemy też realizację programu pozytywnego, którego preludium było wydanie tomiku Kałamarzawki. Naszym celem jest ogłoszenie kilku konkretnych postulatów na naprawę polskiej poezji, których robocza nazwa brzmi „Piątka dla Poezji”. Chcielibyśmy następnie zaprosić do dyskusji nad tymi postulatami wiodących polskich literatów i magazyny poetyckie; pytanie, czy są one gotowe na dialog.

SK: Trzymam kciuki za tym aby się to udało!

R: Dziękujemy za wsparcie i pozdrawiamy wszystkich czytelników Rylca. 

il. https://www.facebook.com/kontrpoezja